Biurko-śmiecio-nawinięcie...


.. i inne historie. Czyli zadanie, żeby użyć w zeszycie rzeczy, które ma się akurat pod ręką.
Słodki obrazek.. i bomba numeryczna, o której zapomniałam rysując ;)

Zmarznięty


Czasu mało, światła jeszcze mniej... ale zeszyt ma się dobrze - po drodze ginął mi parokrotnie, ale szczęśliwie zawsze udawało mi się go odnaleźć. Ale, ale.. co ja tam będę - oto przemarznięty do ostatniego szwu i kropki kleju zeszyt powraca!
Przed świętami wylądował biedak na balkonie i marzł tam 3 dni przy temeraturach -10 do -15 stopni Celsjusza. Jak widać - ma się dobrze. Przetrwał i to ;) W nagrodę dorysowałam mu sopelki na pamiątkę i ludzika świątecznego, lekko zszokowanego ;)

O projekcie



"Zniszcz ten Zeszyt" powstał jako dość mocna inspiracja pomysłem Keri Smith, która wydała "książkę-dziennik" o wdzięcznym tytule "Wreck this Journal".

Kopiując jej pomysł, postanowiłam stworzyć własny zeszyt, w którym można będzie się wyżywać twórczo (lub nie ;) ) na różne sposoby, by łamać wewnętrzne bariery i zahamowania.

Mam nadzieję, że nie będzie to kolejny z moich rozpoczętych i porzuconych projektów... Czas pokaże.

-------------------------------
Wrzesień 2010 - pomiędzy karty zeszytu zaczynam wplatać notatki z życia.

-------------------------------
Listopad 2010 - posiadam swój osobisty WTJ by Keri Smith. Teraz będę niszczyć oryginalną wersję.

-------------------------------
Pozdrawiam serdecznie,
Pasiakowa