Smacznego ;)


.. czyli aromatyczny deser bananowo-waniliowy na kolację :)
Jak widać i tu zrobiłam byka w tłumaczeniu - cóż, zdarza się - ale jest i poprawka. Tym razem zeszyt posłużył mi za talerzyk, za to teraz strona pachnie niesamowicie :)

Pachnąca...


Do tego zadania musiałam poprosić pewnego Ktosia do pomocy ;)
Jeszcze nie jestem pewna, czy strona jest skończona - być może powstanie tu jeszcze rysunkowe udokumentowanie zadania.

Wieczorna przejażdżka


Zanim wybraliśmy się z J. na wieczorne odwiedziny cmentarza w Święto Zmarłych, zeszyt został podłożony pod koła samochodu. Przejażdżkę jakoś przeżyłam, natomiast emocji dostarczył mi samochód, który chciał zaparkować się na naszym miejscu - myślałam, że zeszyt dosłownie zginie pod kołami ;)

Ponumerowane



Strony zostały wreszcie ponumerowane - i to na różne sposoby. Pobawiłam się w przyklejanie rub-ons'ów i pomachałam trochę kolorowymi cienkopisami :)

Jak Feniks z popiołów...


... czyli dokończona spalona strona :)

O projekcie



"Zniszcz ten Zeszyt" powstał jako dość mocna inspiracja pomysłem Keri Smith, która wydała "książkę-dziennik" o wdzięcznym tytule "Wreck this Journal".

Kopiując jej pomysł, postanowiłam stworzyć własny zeszyt, w którym można będzie się wyżywać twórczo (lub nie ;) ) na różne sposoby, by łamać wewnętrzne bariery i zahamowania.

Mam nadzieję, że nie będzie to kolejny z moich rozpoczętych i porzuconych projektów... Czas pokaże.

-------------------------------
Wrzesień 2010 - pomiędzy karty zeszytu zaczynam wplatać notatki z życia.

-------------------------------
Listopad 2010 - posiadam swój osobisty WTJ by Keri Smith. Teraz będę niszczyć oryginalną wersję.

-------------------------------
Pozdrawiam serdecznie,
Pasiakowa