Smacznego ;)


.. czyli aromatyczny deser bananowo-waniliowy na kolację :)
Jak widać i tu zrobiłam byka w tłumaczeniu - cóż, zdarza się - ale jest i poprawka. Tym razem zeszyt posłużył mi za talerzyk, za to teraz strona pachnie niesamowicie :)

5 comments:

UHK Gallery 16 listopada 2009 10:39  

Pasiaku ja juz tu trochę nie zaglądałam, ale widze, że Ty n iszczysz bezustannie :)
zabierzesz go na szychy były????? bym pomacała, oj tak :)

offca Kasia 25 listopada 2009 09:36  

świetny ten zeszyt
przejrzałam po kolei wszystkie fotki i przyznam, że kiedyś miałam coś podobnego :)
a zaczęło się od budyniu, który się rozlał na zeszyt :)
życzę wytrwałości

Anonimowy 27 listopada 2009 13:30  

Pasiaczku, nie mów, że Twój zapał się wykruszył!:(

shatje

ipsa 4 grudnia 2009 13:39  

wspaniale... tak twórczo i... natchnęłaś mnie:) ja jakoś nie mam jeszcze odwagi na podjęcie takiego wyzwania;), ale sądzę, że będzie to doskonały prezent mikołajkowy dla przyjaciółki:) dziękuję za natchnienie i czekam na dalszą destrukcję;)

cynka 13 grudnia 2009 21:43  

nooo ....wyobraziłam sobie, ze bawię się tak jak Ty przy dzieciach swoich, hi, hi, hi,...o jak bym chciała!!!

GDZIE STRONY KOLEJNE????

O projekcie



"Zniszcz ten Zeszyt" powstał jako dość mocna inspiracja pomysłem Keri Smith, która wydała "książkę-dziennik" o wdzięcznym tytule "Wreck this Journal".

Kopiując jej pomysł, postanowiłam stworzyć własny zeszyt, w którym można będzie się wyżywać twórczo (lub nie ;) ) na różne sposoby, by łamać wewnętrzne bariery i zahamowania.

Mam nadzieję, że nie będzie to kolejny z moich rozpoczętych i porzuconych projektów... Czas pokaże.

-------------------------------
Wrzesień 2010 - pomiędzy karty zeszytu zaczynam wplatać notatki z życia.

-------------------------------
Listopad 2010 - posiadam swój osobisty WTJ by Keri Smith. Teraz będę niszczyć oryginalną wersję.

-------------------------------
Pozdrawiam serdecznie,
Pasiakowa