Cztery litery...



Nie jest to pierwsze działanie, jakie wykonałam na zeszycie, ale takie, które mogę spokojnie zeskanować wieczorową porą. W zeszycie nie spisałam jeszcze wszelkich możliwych zadań, dając sobie czas na sen i jednocześnie wolne pole na eksperymenty nie wymyślone jeszcze przez Keri Smith (albo takie, których nie odnalazłam w sieci, szukając czegokolwiek o WTJ).

Powstrzymuję się jeszcze od wejścia z zeszytem do wanny (tak - jest taka akcja do wykonania ;) ). Na początku myślałam, że zrobię to, jako pierwsze, żeby później nie niszczyć kolejnych wpisów - jednak to chyba byłoby wtedy zbyt asekuracyjnym działaniem. Jestem zatem twarda i zmoczę go kiedyś w przyszłości, akceptując fakt, że niektóre rzeczy zmienią swój stan, a słowa i rysunki mogą się rozmyć i rozpłynąć...

Na dziś wybrałam sobie czteroliterowe słowa (tak, tak - będąc w stanie półświadomości wpisałam "4-wyrazowe", tłumacząc naprędce z angielskiego ;) ). Zadanie dość sympatyczne i uwalniające myślenie typowe przy rozwiązywaniu krzyżówek i łamigłówek. Wyrazy dodatkowo opatrzyłam sobie obrazkami - żeby było weselej :)

4 comments:

Zussska 28 października 2009 20:21  

A ja mam pomysł na następne mam pomysł czy mogę?
Bo mi się skojarzyło z czterema literami :D Otóż jest takie coś, co się nazywa "twierdzeniem czterech kolorów". I to twierdzenie mówi, że każdą dowolną mapę polityczną (czyli zbiór przylegających do siebie nieregularnych obszarków) można pokolorować za pomocą wyłącznie czterech kolorów i to tak, żeby nigdy dwa sąsiednie państwa nie miały tego samego koloru! I zadanie polega na narysowaniu konturów wyimaginowanej mapy politycznej i potem na pokolorowaniu jej tak, żeby zawsze obok siebie były różne kolory. O twierdzeniu jest tutaj (jakby co):
http://www.zgapa.pl/zgapedia/Twierdzenie_o_czterech_kolorach.html

Zussska 28 października 2009 20:22  

A w ogóle to swój zeszyt zaczęłam przed chwilą :D Od "zniszczenia tej okładki" i teraz cała jestem w farbie...

pasiakowa 29 października 2009 22:54  

Ooo, dzięki Zussska - poczytam, popatrzę, zrozumiem więcej (parafrazując Elektryczne Gitary ;) )

A "zniszczona okładka" i "ręce w farbie" brzmią wielce interesująco :) Miłego zmagania/bawienia się ze swoim zeszytem! :)

cynka 13 grudnia 2009 21:21  

o żesz -jak Ty cudnie rysujesz!!!
teraz mi się przypomniało, ze ten zeszyt to tutaj, a ja czekałam az na blogu wyskoczy coś w tym temacie!!! już nadrabiam zaległości!!!

O projekcie



"Zniszcz ten Zeszyt" powstał jako dość mocna inspiracja pomysłem Keri Smith, która wydała "książkę-dziennik" o wdzięcznym tytule "Wreck this Journal".

Kopiując jej pomysł, postanowiłam stworzyć własny zeszyt, w którym można będzie się wyżywać twórczo (lub nie ;) ) na różne sposoby, by łamać wewnętrzne bariery i zahamowania.

Mam nadzieję, że nie będzie to kolejny z moich rozpoczętych i porzuconych projektów... Czas pokaże.

-------------------------------
Wrzesień 2010 - pomiędzy karty zeszytu zaczynam wplatać notatki z życia.

-------------------------------
Listopad 2010 - posiadam swój osobisty WTJ by Keri Smith. Teraz będę niszczyć oryginalną wersję.

-------------------------------
Pozdrawiam serdecznie,
Pasiakowa